100 Kumite

Historia ”hiakunin-kumite”,

czyli Test 100 kumite.

Hiakunin” oznacza „stu ludzi”,

kumite” – „walkę”.

Tak więc „hiakunin-kumite” to „walka ze stoma przeciwnikami”, a dokładniej sto walk z rzędu, do dwóch minut każda, ze stale zmieniającymi się przeciwnikami, bez przerw na odpoczynek. Hiakunin-kumite to wyższa próba mistrzostwa i siły ducha w Kyokushinkai. Taki test wprowadził do tej szkoły jej założyciel, wielki mistrz Masutatsu Oyama. Tworząc Kyokushin, Oyama starał się opracować taki system, który pozwoliłby człowiekowi wznieść się ponad samego siebie, ciało i ducha zamienić w stal, wyjść poza granice własnych możliwości i w ten sposób poznać prawdę absolutną – Kyokushin. Za niezwykły upór i wytrwałość nazwano go nawet „demonem”. W swoich opracowaniach w tej dziedzinie Oyama nie był pionierem. Za twórcę testu podobnego do haikunin-kumite uważa się jednego z największych mistrzów ken-jutsu, założyciela szkoły Muto-riu, Tesshu Yamaokę (1836-88).
W młodości Yamaoka Tesshu przeszedł nader surowy trening w dojo jednego z mistrzów ken-jutsu Tiby Siusaku. Tesshu nie zaznał porażki, dopóki nie spotkał się w walce z mistrzem Asari Gimeiem [lub Himeiem]. Yamaoka zaatakował pierwszy, zaciekle uderzając ze wszystkich sił, ale na jego przeciwniku ta eksplozja agresji nie zrobiła żadnego wrażenia, wyraz jego twarzy ani trochę się nie zmienił. W tej potyczce Tesshu poniósł pierwszą w swoim życiu porażkę, jednak nie obraził się – po prostu przeciwnik okazał się mistrzem o wiele wyższej klasy. Aby osiągnąć taki poziom mistrzostwa, Tesshu został uczniem Asari. Miał wówczas 28 lat. Trenując pod okiem nowego nauczyciela, Yamaoka coraz bardziej przekonywał się o jego sile. Asari nie można było zmusić do wycofania się, narzucić mu taktyki obrony. Jego ciało było podobne skale, a napawające strachem spojrzenie dosłownie „odciskało się” w umysłach przeciwników.
Tesshu Yamaoka opracował szczególny rodzaj treningu, który nazwano „seigan-geiko” – „trening potwierdzony przysięgą”. Sama nazwa tej metody trenowania pokazuje, że wymaga on od ucznia wyższego poświęcenia i zdecydowania. Do seigan-geiko dopuszczeni byli tylko przygotowani uczniowie, mający za sobą kilka lat zajęć. I tak, po tysiącu dni nieprzerwanych zajęć ken-jutsu uczeń mógł być dopuszczony do pierwszego egzaminu do seigan, polegającego na przeprowadzeniu w ciągu jednego dnia 200 walk, jedna po drugiej, z jedną małą przerwą na zjedzenie posiłku. Jeśli kandydat przeszedł test pomyślnie, mógł być dopuszczony do drugiego egzaminu: 600 starć w ciągu trzech dni. Kolejny test seigan składał się z 1400 pojedynków w ciągu 7 dni. Była to straszna próba, wymagająca od kandydata rzeczywiście nadludzkiego wysiłku i niezłomnej woli. Walczący powinien był użyć wszystkich swoich sił fizycznych  i psychicznych, bez reszty, zakorzenić w swoim sercu myśl, że jedyny wybór, jaki ma przed sobą, to zwyciężyć lub umrzeć. Walki odbywały się w ochraniaczach, walczono bambusowymi mieczami. Zachowywano przy tym określone zasady podyktowane zdrowym rozsądkiem i ustalone dla ułatwienia uczestnictwa kandydata. Na przykład, wojownik przestrzegał specjalnej diety, odżywiając się półpłynnym lub całkiem płynnym pokarmem. Ręce bandażowano mu miękkim jedwabiem, aby zapobiec pękaniu skóry, startej rękojeścią miecza, itd. Z reguły, pierwszego dnia, kiedy walczący był jeszcze pełen sił, test przebiegał względnie łatwo (trzeba wziąć pod uwagę, że starsi uczniowie Yamaoki trenowali po 4-5 godzin dziennie). Drugiego dnia, zmęczenie stawało się bardziej odczuwalne, a trzeciego dnia ręce walczącego już ledwie dźwigały miecz i nie mogły nim efektywnie manewrować, nogi traciły ruchliwość, a zdolność reakcji katastrofalnie spadała (dodajmy, że trzeciego dnia u walczących zwykle mocz stawał się czerwonawy, to jest z domieszką krwi, co świadczy o licznych wewnętrznych uszkodzeniach i skrajnym odwodnieniu). Próba w seigan-geiko była udziałem największych wojowników, a tylko bardzo nieliczni osiągnęli sukces.

Jeden z uczniów Yamaoki, Kagawa Zenziro, który pomyślnie przeszedł trzydniowy test, opowiadał później:
„Trzeciego dnia tych ciężkich prób w żaden sposób nie mogłem podnieść się z pościeli i przyszło mi prosić o pomoc moją żonę. Kiedy próbowała mnie podnieść, miała wrażenie, że próbuje podnieść martwe ciało i bezwiednie odsunęła ręce, którymi podtrzymywała mój kręgosłup. Poczułem na swojej twarzy jej łzy. Wzruszony do głębi duszy, poprosiłem ją, żeby nie miała tak miękkiego serca i z jej pomocą mimo wszystko udało mi się usiąść. Żeby dojść do dojo, musiałem opierać się o laskę. Aby założyć mój strój do treningów także musiałem skorzystać z pomocy. Stanąłem w pozycji i zaczęli pojawiać się moi liczni przeciwnicy. Jeden z nich podszedł do mojego nauczyciela i poprosił o pozwolenie na stoczenie ze mną walki. Sensei od razu pozwolił i zobaczyłem, że był to ukarany wcześniej za nieczyste zachowanie się w walce uczeń – już po porażce, kiedy walka była rozstrzygnięta uderzał w nieosłonięte ochraniaczami miejsca. Było to zabronione przepisami. Kiedy zobaczyłem, że to on do mnie podchodzi, nastawiłem się na to, że to moje ostatnie starcie, dlatego, że go nie przeżyję. Kiedy tak pomyślałem, nagle, nie wiadomo skąd, poczułem w sobie przypływ sił, jakby odkryło się we mnie jakieś źródło. Weszła we mnie nowa energia i poczułem się nowym człowiekiem. Mój miecz przyjął prawidłowe położenie, przybliżyłem się do przeciwnika, czując w sobie ten niewyczerpany potok energii, uniosłem swój miecz nad głowę i byłem gotów ściąć przeciwnika jednym uderzeniem. W tym momencie mój nauczyciel krzyknął, abyśmy zakończyli pojedynek i opuściłem miecz.”
Według słów Kagawy Zenziro, Tesshu Yamaoka powiedział wówczas, że widział, jak uczeń przeżył stan „miecza nie-miecza” (muto-no to) i zrozumiał, że ten osiągnął oświecenie.
Pomysł Yamaoki, przeprowadzania licznych walk bez przerwy, podchwycili przedstawiciele innych sztuk walki, a wśród nich Masahiko Kimura, jeden z najznamienitszych judoków, jakich kiedykolwiek znała historia.

Kimura nosił tytuł mistrza Japonii w judo przez 12 lat (włączając lata drugiej wojny światowej, kiedy oczywiście zawody się nie odbywały). Jedynym człowiekiem, któremu udało się powtórzyć jego mistrzowski rekord był wielki Yasuhiro Yamashita, będący mistrzem Kraju Kwitnącej Wiśni 9 lat pod rząd. Nieprzeciętne osiągnięcia Kimury można wytłumaczyć tylko jego wybitnym talentem, ale też ogromną pracowitością i uporem, przejawiającymi się w jego rozumieniu sztuki walki. Według słów Oyamy Kimura był jedynym człowiekiem spośród wszystkich tych, których znał, który ćwiczył więcej i bardziej wytrwale, niż on sam. Będąc u szczytu formy i mistrzostwa, Masahiko Kimura zdecydował się wypróbować swoje siły w twardszy sposób i w ciągu dwóch następujących po sobie dni przeprowadził po 100 walk z posiadaczami czarnych pasów w judo, nie przegrywając ani razu. To właśnie ten niezwykły wyczyn Kimury zainspirował jego dobrego przyjaciela, Masutatsu Oyamę, do wprowadzenia podobnego testu w Kyokushin.

Według legendy sam Oyama zdecydował się przejść test prawdziwej siły. Postanowił zmierzyć się ze stoma przeciwnikami przez trzy dni pod rząd! Ta zadziwiająca próba została podjęta wkrótce po zakończeniu słynnego treningu w górach, w czasie, gdy Oyama rozpoczął swe legendarne walki z bykami. W pojedynkach tych uczestniczyli jego najsilniejsi uczniowie. Każdy z nich, według wcześniejszych przewidywań, miał odbyć 4 walki przeciw sensei, ale dla wielu z nich pierwsza runda zakończyła się tak żałośnie, że zmierzyć się z nauczycielem po raz drugi już fizycznie nie mogli – tak silne były ciosy wielkiego karateki. Mówi się, że po przejściu 300 walk Oyama czuł w sobie siły aby przejść i przez czwartą setkę, ale zabrakło mu partnerów – praktycznie wszyscy uczniowie doznali poważnych urazów w poprzednich starciach. Zresztą i samemu mistrzowi nieźle się dostało. Miał kilka poważnych urazów, nie mówiąc już o siniakach, pokrywających całe jego ciało.

Nawet dzisiaj, w dobie super-atletów i wspieranych komputerowo programów treningowych, nie ma człowieka, któremu udało by się powtórzyć wyczyn Oyamy – kumite z 300 przeciwnikami. Wyczyn ten wykracza poza granice pojmowania normalnego człowieka.

Legendę tę opisał Cameron Quinn w swojej książce „Budo Karate Mas Oyamy”. Być może było to zapisane według słów Oyamy, ale w wolnym tłumaczeniu. W czasie powstawania Kyokushin, według słów współczesnych, walczono treningowo 2-3 godziny dziennie ze zmianą przeciwników. Teoretycznie, w zależności od długości pojedynków, można było przeprowadzić w tym czasie od 50 do 120 walk.

Po tym, jak dał znakomity przykład swoim uczniom, Masutatsu Oyama chciał, aby hiakunin-kumite stało się obowiązkowym wymaganiem na 4-5 dana, lecz wkrótce zrozumiał, że taka próba jest odpowiednia tylko dla prawdziwych „fanatyków”, posiadających niezłomnego ducha, nieprawdopodobnie oddanych karate, tylko prawdziwych gigantów sztuk walki, jakich na świecie jest niewielu.

W rezultacie Oyamie przyszło zrezygnować z wprowadzenia tego „obowiązku” i ograniczyć się do namawiania swoich najlepszych uczniów, aby wypróbowywali wolę i ciało. Oyama zaczął szkolić karateków, aby przezwyciężyli trudności kumite ze stoma przeciwnikami. Wkrótce pojął, że najważniejszym elementem był nie fizyczny talent, gdyż tego można się było nauczyć, ale samo odnoszenie się do życia – niezłomna siła woli, męstwo i wiara – Duch Osu w najwyższej swej formie.
Karateka powinien był nie tylko przejść przez 100 kumite, ale i spełnić szereg innych wymogów – jeśli upadł, nie mógł znajdować się na podłodze dłużej niż 5 sekund i powinien był wyraźnie wygrać więcej niż 50 pojedynków. Niewielu się na to decydowało, a ci, którzy mimo wszystko wykazywali odwagę, najczęściej ponosili porażkę. Dlatego też w całej historii istnienia testu hiakunin-kumite w szkole Kyokushinkai tylko kilkunastu osobom, poza Oyamą, udało się wytrwać w tej zaciekłej bitwie.

Oto niektórzy z nich:

  • pierwsze pięć testów przeprowadzono w ciągu dwóch dni:

Steve Arneil (Wielka Brytania, 21.05.1965)
Tadashi Nakamura (Japonia, 15.10.1965)
Shigeru Oyama (Japonia, 17.10.1966)
Loek Hollander (Holandia, 05.08.1967)
John Jarvis (Nowa Zelandia, 10.11.1967)

  • kolejne testy przeprowadzono w ciągu jednego dnia:

Howard Collins (Wielka Brytania, 01.12.1972)
Miyuki Miura (Japonia, 13.04.1973)
Shokei Matsui (Japonia, 18.04.1986)
Ademir de Costa (Brazylia, 1987)
Keiji Sampei (Japonia, marzec 1990)
Akira Masuda (Japonia, marzec 1991)

Kenji Yamaki (Japonia,1995)
Francisco Filho (Brazylia, niektóre źródła twierdzą, że Filho przeszedł przez hiakunin-kumite dwukrotnie, najpierw w lutym 1995 w Brazylii, a potem w marcu tego samego roku w Japonii; to drugie osiągnięcie można nazwać oficjalnym)
Hajime Kazumi (Japonia, 13.03.1999)

Artur Hovhannisian (Japonia, 22 marca 2009)

Przez niemal pół wieku historii hiakunin-kumite w Kyokushinkai, test ten przechodził liczne metamorfozy: zmieniał się techniczny arsenał uczestników, rekrutacja i poziom przygotowania partnerów do testu, zasady i regulamin pojedynków, itd. Dzięki temu praktycznie każdy test był nowy i niepowtarzalny.

Osu!